Najczęstszy obraz, jaki zastajemy w firmach z Darłowa i okolic: jeden komputer udający serwer plików, druga maszyna z programem sprzedażowym, kopie zapasowe na pendrive trzymanym w biurze i nikt do końca nie wie, co dokładnie na czym działa. Przez dziesięć miesięcy to wystarcza. W lipcu, gdy obłożenie jest najwyższe, każda awaria boli podwójnie: nie ma czasu na naprawę, a klient nie czeka.
Dlatego przy firmach sezonowych planujemy prace z wyprzedzeniem. Inwentaryzacja i projekt platformy robimy jesienią lub zimą, wdrożenie i migracje w okresie mniejszego ruchu, a w sezonie zostaje to, co powinno zostać: monitoring i reakcja na alerty. Świadomie nie planujemy dużych zmian na sierpień.